Śmieci i rozdeptane trawniki na Dzień Ziemi


Wczoraj w Warszawie, na Polu Mokotowskim odbył się Dzień Ziemi. Tłumy warszawiaków wyległy ze swoich projekty domów, aby wspierać proces ochrony środowiska. Przynajmniej tak by się mogło wydawać.

Dzień Ziemi to impreza, która ma na celu promowanie postaw ekologicznych w społeczeństwie i uświadamianiu zagrożeń dla natury związanych z globalizacją. Cel jest szczytny, ale jak to zwykle bywa – gorzej jest z realizacją. Zacznę od tego, co poruszyło mnie w największym stopniu, a mianowicie widok samochodów zaparkowanych, gdzie się tylko da m.in. na trawniku i między drzewami. Takie zachowanie już chyba najdobitniej świadczyło o celu przybycia na Pole Mokotowskie, a przynajmniej wykluczało jedną z możliwości – ochronę środowiska. Było to także świadectwo pełnej hipokryzji tych ludzi.

Kolejną zauważalną rzeczą były przepełnione kosze na śmieci, z których odpadki wysypywały się na ziemię, a następnie były rozkopywane przez ludzi na wszystkie strony. W wielu miejscach na trawnikach leżały pozostawione plastikowe kubki i reklamówki. Był to efekt sprzedaży, wspaniałych skądinąd, ekologicznych specjałów z różnych regionów Polski, które były, sądząc po tłumach kupujących, główną atrakcją imprezy. Warto przy tym podkreślić dość osobliwy fakt, iż znaczna większość towarów sprzedawana była w plastikowych opakowaniach, a nie, jak podpowiadałby rozum, w opakowaniach przyjaznych środowisku.

Kończąc mój krótki wywód pragnę jeszcze podkreślić, iż skupiłem się w nim wyłącznie na spostrzeżeniach negatywnych. Nie znaczy to jednak, że na Dniu Ziemi nie było aspektów pozytywnych. Owszem były – straż miejska w miarę możliwości “kasowała” źle zaparkowane samochody, zorganizowano zabawy dla dzieci, można było zakupić pyszne regionalne specjały, dowiedzieć się o ofertach agroturystycznych, zobaczyć wypchane zwierzęta i przepięknego, żywego już, sokoła. Była to po prostu kolejna wielka impreza w stolicy, na której, jakby przy okazji, poruszano problem ochrony środowiska.

Autor artykułu: Rafał Andrzej Smentek

Tags: , , , , ,

Comments are closed.